Wasze doświadczenia z narcyzami

głowna › Fora › 2. OFIARY NARCYZA 🤕 › Wasze doświadczenia z narcyzami

Wyświetlanie 1 wpisu (z 1 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • #2450
    Pedro
    Uczestnik

    Hej

    Mówi się, że narcyzi stanowią malutki procent społeczeństwa. Ja osobiście się z tym nie zgadzam. Zacznijmy od tego, że forum to już taki oldschoolowy sposób komunikacji, ale bardzo cieszy mnie że miałbym możliwość rozmowy i wymiany doświadczeń z innymi. Powiem szczerze, nigdy nie byłem w dłuższym związku, może się do tego nie nadaję, może trafiam na niewłaściwe osoby, to nie istotne w tej chwili. Mimo to próbowałem i trafiałem niejednokrotnie na narcystyczne osoby, przez dziewczynę która w walentynki mi mówiła, że to jest jej święto i powinienem się cieszyć że cokolwiek od niej dostałem, (Prezent to kartka z napisem „Jesteś zajebistym szczęściarzem, że mnie masz”, tani kubek z actiona i jakaś figurka, no nie mi oceniać liczy się gest, aczkolwiek kartka żałosna) po taką która manipulowała od początku moją empatią, szybko wybadała że to działa, że chętnie wcielam się w rolę opiekuna, wsparcia i można mnie w ten sposób wyciskać jak cytrynę i do tego zrzucała odpowiedzialność za swoje czyny na mnie i kłamała mi prosto w oczy. Na szczęście szybko się połapałem w tym wszystkim i uciąłem kontakt, ona przez niemal 4 miesiące próbowała się do mnie dobijać na każdy możliwy sposób. W końcu zrobiła ten sam schemat jak wtedy co się poznaliśmy, dodało mnie jakieś konto na instagramie, po kilku godzinach wiadomość i prośba żebym z nią pogadał (myślę, że to może być fejk konto, ale pewności nie mam, to już byłoby mega żałosne). Ale w końcu stało się po ponad 4 miesiącach ciszy z mojej strony nie wytrzymałem. To było mega dziwne uczucie, wiedziałem że będę przejeżdżał przez miejscowość w której ona mieszka, czułem takie pieczenie w klatce, jakby intuicja mi podpowiadała żeby się z nią spotkać. Pierwszy raz to przemyślałem, wróciłem do wszystkich złych wspomnień i powiedziałem sobie „NIE”, ale kilka minut później to uczucie i myśli wróciły. Zjechałem na jakiś sklep i powiedziałem sobie coś w stylu „trudno, teraz zrobię z siebie szmatę”, zadzwoniłem do niej – nie odebrała. Po chwili wiadomość od niej że nie może teraz rozmawiać, ja napisałem że dziś miał być ten szczęśliwy dzień, że jestem w okolicy i mogę być za 30 minut, rzuciła wymówkę, nawet myślała, że to żart na Prima Aprilis, napisałem że mówię poważnie, ale że odmówiła wyjścia to odpowiedziałem tylko trudno i zero więcej wiadomości z mojej strony. Ona rzuciła tylko smutnymi emotkami, chwilę później „nie dobrze” i jeszcze jakiś czas później „no lipa nie ma szczęśliwego dnia”. Potem jeszcze dostałem wiadomości od tego konta na instagramie, ale to już nie istotne. Niepotrzebnie otworzyłem znów zamknięte już drzwi.

Wyświetlanie 1 wpisu (z 1 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.