głowna › Fora › 2. OFIARY NARCYZA 🤕 › Wasze doświadczenia z narcyzami
- Ten temat ma 0 odpowiedzi, 1 głos, a ostatnio został zaktualizowany 6 miesięcy, 3 tygodnie temu przez
Pedro.
-
AutorWpisy
-
2026-04-02 o 19:48 #2450
Pedro
UczestnikHej
Mówi się, że narcyzi stanowią malutki procent społeczeństwa. Ja osobiście się z tym nie zgadzam. Zacznijmy od tego, że forum to już taki oldschoolowy sposób komunikacji, ale bardzo cieszy mnie że miałbym możliwość rozmowy i wymiany doświadczeń z innymi. Powiem szczerze, nigdy nie byłem w dłuższym związku, może się do tego nie nadaję, może trafiam na niewłaściwe osoby, to nie istotne w tej chwili. Mimo to próbowałem i trafiałem niejednokrotnie na narcystyczne osoby, przez dziewczynę która w walentynki mi mówiła, że to jest jej święto i powinienem się cieszyć że cokolwiek od niej dostałem, (Prezent to kartka z napisem „Jesteś zajebistym szczęściarzem, że mnie masz”, tani kubek z actiona i jakaś figurka, no nie mi oceniać liczy się gest, aczkolwiek kartka żałosna) po taką która manipulowała od początku moją empatią, szybko wybadała że to działa, że chętnie wcielam się w rolę opiekuna, wsparcia i można mnie w ten sposób wyciskać jak cytrynę i do tego zrzucała odpowiedzialność za swoje czyny na mnie i kłamała mi prosto w oczy. Na szczęście szybko się połapałem w tym wszystkim i uciąłem kontakt, ona przez niemal 4 miesiące próbowała się do mnie dobijać na każdy możliwy sposób. W końcu zrobiła ten sam schemat jak wtedy co się poznaliśmy, dodało mnie jakieś konto na instagramie, po kilku godzinach wiadomość i prośba żebym z nią pogadał (myślę, że to może być fejk konto, ale pewności nie mam, to już byłoby mega żałosne). Ale w końcu stało się po ponad 4 miesiącach ciszy z mojej strony nie wytrzymałem. To było mega dziwne uczucie, wiedziałem że będę przejeżdżał przez miejscowość w której ona mieszka, czułem takie pieczenie w klatce, jakby intuicja mi podpowiadała żeby się z nią spotkać. Pierwszy raz to przemyślałem, wróciłem do wszystkich złych wspomnień i powiedziałem sobie „NIE”, ale kilka minut później to uczucie i myśli wróciły. Zjechałem na jakiś sklep i powiedziałem sobie coś w stylu „trudno, teraz zrobię z siebie szmatę”, zadzwoniłem do niej – nie odebrała. Po chwili wiadomość od niej że nie może teraz rozmawiać, ja napisałem że dziś miał być ten szczęśliwy dzień, że jestem w okolicy i mogę być za 30 minut, rzuciła wymówkę, nawet myślała, że to żart na Prima Aprilis, napisałem że mówię poważnie, ale że odmówiła wyjścia to odpowiedziałem tylko trudno i zero więcej wiadomości z mojej strony. Ona rzuciła tylko smutnymi emotkami, chwilę później „nie dobrze” i jeszcze jakiś czas później „no lipa nie ma szczęśliwego dnia”. Potem jeszcze dostałem wiadomości od tego konta na instagramie, ale to już nie istotne. Niepotrzebnie otworzyłem znów zamknięte już drzwi.
-
AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
