chronic

Twoje wszystkie odpowiedzi na forum

Oglądasz 1 wpis (wszystkich: 4)
  • Autor
    Wpisy
  • #2330
    chronic
    Uczestnik

    Cześć. Moge się tylko domyślać co przeżywają ludzie w związkach z tymi osobami. Bycie w koleżeństwie /przyjaźni (choć dochodzę do wniosku, że przyjaźń to chyba zbyt duże słowo, bo jest ona zbyt jednostronna w tym wypadku) i tak pozwala się lepiej chronić przed taka przemocą. W moim przypadku najbardziej dotkliwe jest poczucie oddalenia tej osoby, obcości, braku zainteresowania moim życiem i sprawami, braku empatii. Wielokrotnie się zastanawiałem co takiego zrobiłem czy powiedziałem, ze np zdystansował się czy przestał odzywać. Ale im więcej czytam tym wyraźniej widzę, ze to nie moja wina, oni tacy sa i koniec. Dopada mnie też czasami nieznośna myśl, że wybrał mnie na przyjaciela bo jestem gorszy, wypadam przy nim blado pod każdym względem. Fizycznie bardzo się różnimy od zawsze, nie stanowię dla niego konkurencji, więc bezpiecznie było się ze mną trzymać. Trochę poczucie w tej przyjaźni bycia w cieniu. Jakby on zawsze musiał błyszczeć a ja stanowiłem jedynie tło… Męczy mnie to i złości.

    #2326
    chronic
    Uczestnik

    AdmiNar, dzięki za cenną garść wiedzy. Nie zdawałem sobie sprawy jak to wszystko może działać i wpływać na siebie,wzajemnie z siebie wypływać etc. Trochę lepiej teraz to rozumiem. Mój przyjaciel czasami wspominał, ze zupełnie nie pamięta wczesnego dzieciństwa i to ma sens. Pewnie je z automatu wymazał. Bo wiem też, że rodzicie niezbyt się nim interesowali, chyba nie dali mu zbyt wiele ciepła i uwagi. Ojciec był apodyktyczny, lubił wypić a matka nie dawała sobie z tym rady, ale na łasce męża, jak wiele kobiet w tamtych czasach, więc nie śmiała się sprzeciwiać, a później sama w końcu uciekła w wir pracy. W każdym razie tak sobie myślę, że kiedy ludzie mają własne problemy między sobą i z samym sobą, mało tam miejsca na dziecko, jego potrzeby i miłość. Nie wiem na kogo się teraz wściekać za to co się stało z ich synem. Chyba na nich. A oni pewnie za swoje problemy wściekają się na swoich rodziców. Wielopokoleniowe traumy, itp. Więcej rozumiem, ale nie pociesza mnie to.

    #2324
    chronic
    Uczestnik

    Niby wiem o czym piszecie ale przeraża mnie to. Mam masę świetnych wspomnień z okresu podstawówki i szkoły średniej. Byliśmy najlepszymi kumplami. Wydaje mi się że wtedy jeszcze taki nie był. Nie potrafię dopuścić do świadomości że wszystkie wspomnienia mam z jakimiś cyborgiem. Ze przyjaźnilem się z robotem. Ze na wspólnych fotkach jestem tak naprawdę sam bo tam obok nie było czlowieka. To mnie dołuje

    #2077
    chronic
    Uczestnik

    Hej, macie rację. Przeczytalem już wiele publikacji i niestety wszystko się powtarza. Kto miał styczność i udało mu się przerwać ten krąg cierpień, rekomenduje tylko uciekać. To jest takie przykre. Ponieważ wydaje się, ze oni kiedyś byli zdrowi, normalni. I człowiek żyje tym wspomnieniem, nie chcąc dopuścić do wiadomości, że nagle mogli stać się kimś innym

Oglądasz 1 wpis (wszystkich: 4)